.post img {max-width:100% !important}

czwartek, 24 marca 2016

Iga

Jestem. Wiele się działo. Na świat, 10.11.2015 r. przyszła Iga. Wspaniała Kruszynka, na którą czekaliśmy wszyscy z niecierpliwością. Tak wiele się wydarzyło od ostatniej mojej obecności tutaj. Dlatego skupię się teraz tylko na Niej, na początkach naszej znajomości po tej stronie brzucha i tego jak jest.

Nie ukrywam. Było ciężko. Było hardokorowo wręcz. Gdy wróciłam ze szpitala, po urodzeniu Igi do domu, po chwili cudownych emocji przyszedł cholernie trudny czas. Jesień, choroba Ksawcia, czyli Jego smęcenie związane z ciągłym siedzeniem w domu, Nasze obawy że Nasz Noworodek czymś się zarazi, moje hormony aż wreszcie....... KOLKI. Ojjjj nie życzę nikomu, chociaż pewnie co niektórzy wiedzą z czym to się je. Sama sytuacja pojawienia się w domu nowego człowieka, gdy już jest jeden mały człowiek jest bardzo trudna dla wszystkich. A sytuacja gdy pojawia się nowy człowiek, który się ciągle drze... to już jest jazda bez trzymanki. Z jednej strony, było mi Jej żal, bo to musiało bardzo boleć, skoro tak bardzo nie płakała, o nie, darła się. Do tego dorzućmy pleśniawki, trądzik niemowlęcy, okropną ciemieniuchę i mamy mieszankę wybuchową, która doprowadziła do sytuacji bardzo trudnych dla nas. Noszenie w chuście do północy, tańce pod okapem, kropelki, srelki i inne cuda na kiju. Aż rweszcie nadeszło lekarstwo!!!! Fanfaryyyyy..... Uwaga! CZAS. To chyba jedyne lekarstwo, które działa. Trzeba przetrwać. Tylko kiedy słyszałam te słowa, w momemcie gdy moje dziecko cierpiało a ja z nim, to wybaczcie - miałam w dupie ten czas, a raczej pragnęłam, by szybko mijał. I minął :) Igunia ma ponad 4 miesiące i jest wspaniałą Dziewczynką. Gdy tylko otwiera oczy, pierwsze co robi to się uśmiecha. A uśmiech ma cudowny. I jest tak bardzo podobna do Ksawcia! Apropos... Ksawi jako Brat sprawdza się PÓKI CO na medal. Piszę "póki co", gdyż jeszcze Iga nie stanowi zagrożenia dla Jego zabawek ;) Ciągle ją całuje, mówi "moja Igusia", "kocham Igusię", "mmm jaka ona jest słodka". Miód na me serce :D I bardzo chciałabym żeby było tak zawsze. Teraz uważam, że jest rewelacyjnie. Teraz czuję się wspaniale, mając ich. Aczkolwiek bywają trudne momenty jak to z dwójką jeszcze jednak małych dzieci. Niemniej jednak bardzo się cieszę, że Pan Bóg pomógł nam w tej kwestii :)






















4 komentarze:

  1. Śliczna dziewczynka, te jej błękitne oczka czarują ;)
    zapraszam do nas http://mamatyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mała słodzinka i gratulację, bo nie zdazyłam jeszczee złożyć :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie komentarz.